Każdy człowiek przynajmniej raz w swoim życiu miał koszmar senny. Budził się wystraszony, nie wiedząc, co też może to oznaczać?
Po śmierci Krzysia, pośród kilku pięknych snów, gdy jesteśmy znowu razem, wkradają się niczym złodzieje, koszmary nocne. Zamiast dążyć do ukojenia, to w moje życie wkrada się strach i niepokój. Wręcz niewyobrażalny.
Przez ostatni czas lęki jakby odpuściły, stały się nieco mniejsze. Gdy śnię o tym, że coś złego mi się przytrafia, za bardzo mnie to nie rusza.
Tak było ostatnio, gdy śniła mi się koleżanka szkolna, a która jest poważnie chora na raka. W swoim śnie widziałam Ją na szpitalnym łóżku. Jak bardzo cierpiała, otoczona przez jakichś ludzi. Zadziwiające jest to, że ja miałam położyć się na tym samym łóżku, gdy Ona je zwolni. Czy powinnam to odczytać, że jakieś poważne choróbsko we mnie się rozwija? Może. Wszak nie znamy swojej przyszłości. Jeśli tak, to wcale nie byłabym zdziwiona. Wszak "na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą". Jestem w stanie zmierzyć się z tym przeciwnikiem, gdy taki się pojawi.
Ale to, co przyśniło mi się dzisiejszej nocy, naprawdę mnie przeraziło. Śniłam, że biorę udział w egzekucji. Jako ofiara. Stoję z jakimiś ludźmi pod ścianą, a naprzeciwko nas stoją żołnierze z karabinami wymierzonymi w naszą stronę. Padają strzały. Dostaję 2 kulki prosto w serce. Czuję ból. O dziwo, przeżyłam. A, gdy się budzę (w tym śnie oczywiście), jest przy mnie Krzysiu i nic, a nic mi nie jest. Pomimo Jego obecności, która powinna być raczej optymistycznym znakiem, to ta druga kulka trafiona w moje serce, wręcz mnie przeraża. Aż boję się pomyśleć, co też może ona oznaczać. Mogę tylko stwierdzić, że dość już w swoim życiu strat poniosłam! Nie zniosę kolejnej kulki.
Być może wiele osób, które przeżywają stratę najbliższej osoby, mają podobne sny. Dla niektórych ludzi, którzy nikogo bliskiego nie stracili, może wydać się to komiczne i dziwaczne. To nie jest ani jedno, ani drugie. To jest przerażające doświadczenie i nikomu, nawet największemu wrogowi nie życzę. To jest taki przeciwnik, który nie pozwala Ci normalnie funkcjonować. Który przez najbliższe dni, a nawet tygodnie oplata cię swoimi mackami, niczym ośmiornica.
Utrata Krzysia jest dla mnie najtragiczniejszym i najbardziej bolesnym wydarzeniem w całym moim życiu. A dodawanie mi w tym okresie dodatkowych cierpień w postaci koszmarów sennych, jakiegoś straszenia mnie, jest po prostu ciosem w plecy. Tak atakuje tylko złoczyńca.

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz