"Ludzkie ciało składa się z układów, które trzymają je przy życiu.. Jeden umożliwia Ci oddychanie, drugi stanie. Inny sprawia, że jesteś głodny, a jeszcze inny, że jesteś szczęśliwy. Wszystkie są połączone. Jeśli jednego zabraknie, wszystko się rozlatuje."
-Grey's Anatomy.
Wybrałam ten cytat, ponieważ rodzinę można porównać do ludzkiego organizmu. Nie mam na myśli tutaj, że nie układa się między mną a Jasiem. To bardzo wartościowy chłopak. Brakuje Krzysia i to boleśnie odczuwam. Więc, co się rozleciało?
Zniknął spokój. Lęk chodzi za mną krok w krok. Czuję, że powoli zbliżam się do paranoi. Od śmierci Krzysia każdego dnia wysyłam SMS-a do Jasia, aby sprawdzić, czy bezpiecznie dojechał do pracy. Tylko wtedy mogę funkcjonować bez nerwów. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie ma sensu. Po pierwsze, Jasiu jest dobrym kierowcą, a po drugie, zawsze mogłoby się zdarzyć coś złego w drodze powrotnej i to nawet nie z Jego winy. Tfu, tfu. Źle się z tym czuję, bo te moje lęki mają potem odzwierciedlenie w koszmarach nocnych, po których odczuwam ogromny strach w ciągu dnia. A poza tym, wiem, że Jasiu też się czuje "osaczony" przez moją nadopiekuńczość.
Dlatego wczoraj wytoczyłam prawdziwą wojnę mojemu panicznemu lękowi. Powiedziałam, "Dość już tego! Nie będzie więcej strach rządził moim życiem."
Zaczęłam od tego, że po raz pierwszy nie napisałam do Jasia. Czy nie miałam ochoty, aby wysłać do Niego SMS-a z byle pretekstem? Oczywiście, że miałam. Byłabym spokojniejsza, a nie podenerwowana, co miało miejsce. Tylko, po co? Żeby jeszcze bardziej zaprzyjaźnić się z paranoicznym strachem? Przecież chcę odwrotnego skutku.
Każdy człowiek odczuwa strach. Ja też się zawsze bałam o Krzysia i wciąż boję się o Jasia. Strach jest znakiem, że boimy się kogoś utracić. Znakiem, że kogoś bardzo kochamy. Jednakże, gdy lęk zaczyna rządzić Twoim życiem i zamienia je w dodatkowy koszmar, to znak, że musisz zrobić z tym porządek. Odciąć jak pępowinę.
W tej chwili można mnie porównać do nałogowego palacza lub innego uzależnionego człowieka, który walczy z nałogiem. Ta walka z pewnością nie będzie łatwa. Tak, jestem uzależniona od panicznego strachu. Chcę znowu się bać, ale zdrowo. Bez drżącego i strachliwego serca, nie sprawdzając za każdym razem, co to za samochód pod nasz dom podjechał?
Najgorsze są pierwsze dni, może tygodnie na odwyku. Ale wytrwam. Muszę. Dla naszego wspólnego dobra.

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz