poniedziałek, 9 marca 2015

Odwieczne pytania.

 Już jako dzieci zadajemy rodzicom różne pytania, na które często dostajemy odpowiedzi. Bo czyż trudno znaleźć odpowiedź na to, dlaczego nie możemy napić się zimnego napoju, gdy jesteśmy zgrzani? Albo "dlaczego nagle śnieg zniknął?" Nawet, gdy dziecku umrze babcia, dziadek, czy ktoś z rodziców, mówimy mu, że ten ktoś poszedł do Nieba i patrząc z Góry, opiekuje się Nim. Problem zaczyna się, gdy z dziecka przeistaczamy się w dorosłego człowieka. Posiadamy już jakiś bagaż doświadczeń życiowych i gdy osobiście dotknie nas wielka strata, okazuje się, że pytania, które zadajemy sobie, pozostają bez odpowiedzi.  "Co by było, gdyby?" Bo być może coś przeoczyliśmy, za mało lub za dużo powiedzieliśmy. "A może tak miało być?"
Rejent Milczek powtarzał "Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba". Ale czy na pewno nie mamy na nic wpływu? Czy w chwili urodzenia każdy człowiek dostaje swój własny wykres życia, a tylko się Jemu wydaje, że sam dokonuje wyborów? Albo sny. "Czy to był sen, który miał zapowiadać śmierć, czy tylko ostrzec?" W tym miejscu muszę nadmienić, że mogłyby być one bardziej konkretne, a nie człowiek musi się domyślać. "Co teraz robi mój bliski?" "Jest blisko mnie czy moje odczucia są wyłącznie wymysłem?" "Czy jest coś po tamtej stronie czy też nie?" Dokładnych odpowiedzi nigdy się tutaj nie uzyska. Wszystko to musimy brać na wiarę.
Ja, choć strasznie się pożarłam z Bogiem, to wierzę, że jest coś po drugiej stronie. Bo to by było bez sensu, gdyby Miłość musiała być pogrzebana na zawsze. Bo chcę wierzyć moim aktualnym snom. Czy uzyskam kiedyś odpowiedź, że miałam rację? Mam nadzieję, że tak.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz