Nasze życie podobne jest do pustej książki, którą sami musimy napisać. Nie wiemy zbyt dokładnie, co będzie na następnej stronie czy też w następnym rozdziale. Nawet nie wiadomo, kiedy tę książkę skończymy pisać.
Gdy patrzę wstecz na swoją powieść, to widzę, jak bardzo zmieniłam się na przestrzeni ostatnich miesięcy. Gdybym sprzed tego okresu położyła na szali wszystkie moje troski i radości, tych drugich byłoby znacznie więcej. Przynajmniej odnoszę takie wrażenie. Być może wiąże się to z tym, że zawsze miałam pogodne usposobienie. Pomimo różnych niedogodności życiowych, potrafiłam sobie poradzić.
Jako dziecko miałam przezwisko "Kukłoczka". Tak mówił na mnie mój Wujek z byłego ZSRR, a Ciocia, siostra mojej Mamy zwracała się "Dorotku, Ty moja duszeńko". Koledzy Taty z pracy bez przerwy powtarzali "Twoja Dorotka będzie żyła chyba 100 lat, bo kiedy Ją nie spotkamy, to bez przerwy roześmiana". Tak właśnie było.
Jednakże doszłam do momentu, gdy do mojej książki wdarła się śmierć Krzysia. Nagle to, co było, zmieniło się nie do poznania. Całą moją osobowość diabli wzięli. Tę naturalną radość i szczery uśmiech zamieniło w smutek i rozpacz. Od pewnego czasu czuję się jak usychający kwiat. Czuję, jakby ulatywało ze mnie życie. Zaczęłam mieć problemy z pamięcią i koncentracją. Usunęłam się z życia towarzyskiego. Mam tu na myśli social media. Stwierdziłam, że nie ma w nich miejsca dla mnie. Nie potrafię rozmawiać i dyskutować na różne tematy tak, jak kiedyś. Być może weszłam w kolejny etap żałoby, gdy już realnie odczuwa się brak Ukochanej osoby. Albo cofnęłam się do początku. Któż to wie?
Jako były pracownik służby zdrowia, dużo razy spotykałam się ze śmiercią. Na początku było bardzo ciężko, a potem była to codzienność. No, może prawie. Nie zastanawiałam się nigdy nad tym, co przeżywają rodziny zmarłych osób. Domyślałam się, że na pewno muszą czuć się fatalnie. Ale nigdy nie przypuszczałam, że śmierć może zmienić człowieka na całe życie. I już nigdy nie będzie się tą samą osobą, którą się było przez wszystkie te lata.

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz