piątek, 6 marca 2015

Krzyżyk, milczący telefon i inne przypadki.

Nastała cisza. Jak kiedyś lubiłam sobie w ciszy posiedzieć, tak teraz zaczęła mnie irytować. I ten leżący na stole telefon... Mam ochotę nim rzucić o ścianę. "Dlaczego milczysz?", "Dzwońże do cholery!". Niestety, ten który powinien zadzwonić już nigdy tego nie zrobi. "A może to był tylko sen?" "A może to nie był On, tylko ktoś inny?"
Sprawdzam kolejny raz zdjęcie, które zrobiłam Mężowi w klinice. Żadnych złudzeń. Syn zajął się organizacją pogrzebu, innymi formalnościami i zakupami. Stwierdził, że w ciągu kilku dni dorósł o kilka lat. Ja nie miałam siły. Zadzwonili z pracy Męża, że trzeba odebrać Jego rzeczy z ciężarówki. Ciuchy, jedzenie, podręczne rzeczy... Dziwne uczucie. Jakieś takie nierealne. Nie miałam odwagi wyjrzeć przez okno, aby zobaczyć moment wypakowywania tego wszystkiego z naszego auta. Kazałam to zanieść do piwnicy.
Na drugi dzień zauważyłam na wieszaczku przy drzwiach blaszany krzyżyk. Coś mnie w gardle ścisnęło. Wrócił bez właściciela. I został powieszony w miejscu, w którym zawsze wisiał, gdy Krzyś był na urlopie lub na zwolnieniu lekarskim. Miał go przy sobie w ciężarówce. Miał Go chronić. Nie ochronił. Sam pogrzeb, o dziwo, zniosłam w miarę dobrze. Dostaliśmy mały relikwiarz z prochami. Postawiliśmy go nad telewizorem. Nie byłam na prochach. Od samego początku chciałam przeżywać żałobę w sposób naturalny. A za dwa tygodnie miały nastać pierwsze Święta Bożego Narodzenia bez mojego Ukochanego. Jakże miałam się z nich cieszyć, gdy brakło najważniejszej osoby?  Nic nie chciałam na nie przygotowywać. Jednakże chyba lepiej zjeść jako taką kolację wigilijną niż siedzieć przygnębionym i jeszcze bardziej się pogrążać. Choinki nie było. Na dzień przed Wigilią przyszedł list z Niemiec. Z Centrum Transplantologii. Postarali się i był przetłumaczony od razu na język polski. Choć na trochę nam się świat rozjaśnił. Niestety w czasie kolacji wigilijnej pusty talerz przypomniał o tym, że Kogoś brakuje. Jadło się ją z tzw. "kluską w gardle".
A po Świętach przyszedł Sylwester i wkroczyłam w Nowy Rok z pustymi rękoma. Bez planów i marzeń. Kompletnie bez celu.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz