wtorek, 21 lipca 2015

Urodziny.

  21.07.2015r. 

  Dzisiejszy dzień powinnam zacząć od telefonu do Krzysia i zaśpiewania Mu "Sto lat" oraz złożenia życzeń, a także wycałowania Go. Choćby na odległość. A może nawet miałby urlop i byłby w domu? Tak, to w zasadzie możliwe. Wszak miał go zaplanowanego na lipiec. 

  Mieliśmy w tym miesiącu robić remont mieszkania i pojechać w góry, zaliczyć spływ Dunajcem. 

  Ech, wszystko poukładało się nie tak, jak trzeba. 

  Dzisiejsza data, to nie tylko urodziny Krzysia. Dzisiaj jest osiem miesięcy od tego, gdy trafił do kliniki po wylewie. To jedne z tych dni, które teraz są i będą dla mnie (w zależności od tego, ile jeszcze pożyję) bardzo ciężkie. Będą ciążyły niczym ciężki kamień na sercu i wciąż na nowo otwierającą się raną. 

  Wracając do urodzin Krzysia. Dziś kończyłby 51 lat. Odszedł tak wcześnie. Zbyt wcześnie!

  Zamiast ciasta urodzinowego, będzie zapalony znicz na grobie. A co z życzeniami? Czego można życzyć UKOCHANEMU, który cieleśnie nie żyje, ale wciąż jest żywy w sercu i w pamięci? Postaram się jakoś to ogarnąć.

  Guciolku, mój jedyny!
  Mam nadzieję, że dobrze Ci tam w Niebie,
  (bo na pewno tam trafiłeś)
  I nie tkwisz w udręce, bo swoich bliskich masz koło siebie.
 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz