niedziela, 26 lipca 2015

8 miesiąc.

"Czy można się nie godzić z czymś, co jest sprawą nieuniknioną, jak choćby śmierć?" Nie. Ale protestować wypada."

       Władysław Grzeszczyk.

  Tak, protestuję przeciwko śmierci. Nie dlatego, że wypada. Ale dlatego, że tak dyktuje moje serce i moja dusza. Gdybym mogła znaleźć tego kogoś, kto zarządza tym światem, kto decyduje o życiu i śmierci, przyłożyłabym mu. Kazałabym odwrócić to, co się stało. Zażądałabym zwrotu swojego dawnego życia. Wspólnej weekendowej porannej kawy, wspólnie spędzonych dni, a nawet wyjazdów Krzysia w trasę, by móc na Niego czekać. Tylko, gdzie takiego kogoś znaleźć? Gdzie mam szukać?

  Dziś mija 8 miesiąc od śmierci Krzysia. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Coraz częściej wydaje mi się, że żyje, że jeździ gdzieś tam po autostradach i że za chwilę do mnie zadzwoni. Ach, gdyby można było utkać rzeczywistość z marzeń, która by się urealniła. Jakżeby wielka była moja radość. Płakałabym ze szczęścia. Dosłownie. 

  Mój Krzyś, mój Guciolek kochany, gdzie teraz jest? Czy widzi w tej chwili, co porabiam? 

  Często się zastanawiam, gdzie ludzie zmierzają po śmierci. Już tylu ich pomarło. W Niebie? Jak oni wszyscy się tam pomieszczą?

  Wczoraj były imieniny Krzysia. Jakże rodzice idealnie dobrali Jego imię. Przecież Krzysztof jest patronem kierowców. Czyżby ów patron zagapił się na chwilę? No nie wiem, wszak mój Gucio nie miał wypadku samochodowego. A mając wylew, potrafił bezpiecznie zatrzymać swój pojazd na ruchliwej autostradzie. Krzysztof jest również patronem dobrej śmierci. Czy śmierć może być dobra? Przecież zadaje cios prosto w serce. Kradnie na zawsze spokój ludziom, którzy tu na ziemi zostają. Niszczy wszystkie plany. 

  Pamiętam, że ksiądz na pogrzebie Krzysia powiedział: "Bóg powołał do siebie Krzysztofa." Po co? Kierowców Mu brakowało??? Zapytał się o moje zdanie? Przecież małżeństwo to jedność! Nie rozdziela się go w tak młodym wieku, lecz późno w starości. I to jednocześnie. Aby jedno po drugim nie lamentowało. Aby nie zostawiało wielkiej wyrwy w sercu. 

  Mogłabym zrobić wielki transparent, na którym umieściłabym wszystkie moje żale. Tylko, pod czyim oknem miałabym protestować? Nikt nie zna dokładnego adresu. Nikt nie usłyszy. Wszystkie protesty zostaną nierozpatrzone.

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz