sobota, 6 czerwca 2015

Oczyma duszy.

"Zdaje mi się, że widzę... gdzie?
Przed oczyma duszy mojej."

        Shakespeare.

 Od pewnego czasu nachodzi mnie odczucie, że Krzyś jest blisko mnie. Czuję Jego obecność przy sobie. Non stop.

  Gdy siedzę przy kuchennym stole, widzę jak siedzi obok i rozmawiamy ze sobą. Planujemy coś razem, obmawiamy strategię do różnych sytuacji. 

 Tak cholernie ciężko o tym pisać. O przeszłości, która się JUŻ NIGDY nie zdarzy. O tym wspólnym życiu, które nie powinno się tak szybko skończyć. 

  Czasami mam wrażenie, że siedząc w fotelu, Gucio delikatnie głaszcze mnie po włosach, leżąc za mną na wersalce. Tak bardzo bym chciała odpowiedzieć na to i pogłaskać Go po Jego dłoniach. Niestety, brak obecności fizycznej sprawia, że czuję się rozdzierana od środka. 

  Złapałam się nawet na tym, że będąc w kuchni, gdy chciałam powiedzieć coś Guciowi, to przerwałam robotę i zwróciłam głowę w tę stronę, gdzie Krzyś zawsze siedział. Tak, jakby tam bez przerwy był. 

   Tak, rozmawiam z Guciem. W kuchni, w pokoju, wszędzie gdzie się da.

   Tak bardzo bym chciała, aby Gucio był przy mnie. Żeby nie były to tylko moje urojenia. Pomimo, że fizycznie nie jesteśmy razem na tym świecie, to jednak On naprawdę ze mną jest.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz